wtorek, 6 stycznia 2015

Jestem małym Jasiem

Każdy ma tyle samo czasu: dwadzieścia cztery godziny. A że się nie daje rady, że w rutynie coraz więcej jest obowiązków, a coraz mniej zabawy – to inny problem. Można uciekać, chować się… albo podjąć wyzwanie: będzie inaczej!

„Jestem małym Jasiem / nikt nie widzi mnie / będę spał pod kocem / tak, jak tylko chcę”. Kiedy mówię, a właściwie nucę te słowa, moja żona już wie, o co chodzi i jaki jest ciąg dalszy mojej małej piosenki-mruczanki. Najpewniej skończy się tak, że zasnę nie tam, gdzie trzeba. Cóż poradzić, kiedy poduszka tak się uśmiecha, a kanapa

środa, 24 grudnia 2014

Córeczka i dobroć bez limitu

Już tylko ledwie ponad tydzień dzieli nas od spotkania z naszą córeczką. A ja wcale tego jakoś nie czuję – trochę nieświadomy, że już zaraz wydarzy się coś bardzo ważnego.

— Kasia urodziła! – Oznajmiła mi radośnie A., chyba tydzień temu.
— O, nie, tylko nie to. – Odpowiedziałem od pały i bez sensu, dla żartu… Bo właściwie co miałem odpowiedzieć? Cieszę się oczywiście, że przyjaciołom z kościoła urodziło się dziecko, niejednym zresztą. Słyszałem przynajmniej o trzech narodzinach z listopada i grudnia, wśród naszych znajomych. No, ale wiadomo, że o wiele więcej radości sprawi mi moja własna córeczka. Pierwszego stycznia – to tego dnia mamy spodziewać się porodu.

niedziela, 7 grudnia 2014

Prawie jak bogowie

Widzieliście film „Bogowie” z Tomaszem Kotem? No właśnie, doskonały, prawda? Takich filmów mi potrzeba, które dobrze się ogląda, ale też trudno je zapomnieć, pozostać obojętnym. 

Do kina wybrałem się około tygodnia po premierze 10 października. I może dobrze, że piszę o tym dopiero teraz, bo nie ma obawy, że ktoś będzie miał do mnie żal, bo zdradzam istotne elementy fabuły. Ale jeśli wciąż chcesz obejrzeć „Bogów” na świeżo, to ostrzegam, nie czytaj mojego wpisu. To oczywiście nie jest recenzja. To jest inspiracja. 

Profesor Zbigniew Religa – główny bohater – to postać autentyczna. Chyba każdy Polak o nim słyszał, choćby dlatego, że przez pewien czas był ministrem zdrowia. Ale w filmie pokazany jest przede wszystkim

niedziela, 23 listopada 2014

Pochwała niecierpliwości

Wiadomo, że od dzieci można się wiele nauczyć. Właśnie odkryłem kolejną rzecz, w której mogę naśladować mojego syna.

Fi. staje się coraz zręczniejszy, sprawniejszy. (To jeszcze nie to.) Chód ma pewny, czas na naukę biegania, skakania, wspinania się na coraz wyższe i trudniejsze meble, konstrukcje. Sprawia mu to sporo radości, ale też nie jest w tej nauce szczególnie prędki. Widzimy to po jego rówieśnikach, którzy włażą i wbiegają wszędzie, gdzie się da. Z jednej strony nie martwi mnie to, bo każde dziecko ma swoje tempo rozwoju, swój charakter, zainteresowania. Bez wątpienia obecnie (i od dłuższego czasu) zamiłowaniem Fi. są książki. Zresztą, to była pierwsza rzecz, jaka

poniedziałek, 27 października 2014

Moja miss świata

Jest coś barbarzyńskiego w porównywaniu piękna kobiet. I, jak każde barbarzyństwo, jest to w jakiś sposób pociągające. A wybory miss są już zupełnym fetyszem.

Takie przemyślenia snułem sobie w pracy, dzień po spotkaniu klasowym. Chodzi o klasę gimnazjalną, a więc minęło już… jedenaście lat, jak po raz ostatni wyszliśmy razem ze szkoły! Nie do wiary. A jednak. Stworzyłem grupę fejsbukową, zaprosiłem, zarządziłem… i przyszło sześć osób. Podobna frekwencja „dopisała” pół roku temu. Może i lepiej, że tak mało, dzięki temu wszyscy mogli rozmawiać ze wszystkimi. Bardzo lubię spotkania z ludźmi – takie, których głównym

środa, 22 października 2014

Kim jest mój ojciec?

Dzisiaj opowiem wam mój sen. Rzadko miewam sny. Jeszcze rzadziej je pamiętam. Zazdroszczę kilku osobom, które ciągle o czymś śnią i ekscytują się tym. 

Słyszę czasami: – Jej, ale miałem sen, niesamowity! Obudziłem się w środku nocy i już nie mogłem spać. Wtedy usłyszałem, że Bóg do mnie mówi i wyjaśnia cały sens! – I nawija dalej, co mu się przyśniło…

No, ja nie przeżywam takich sensacji. Ale ostatnio przeżywałem inne – żołądkowe. Mdłości, wymioty, biegunka i takie tam. Byłem zupełnie osłabiony i leżałem w łóżku przez cały dzień i całą noc. Podnosiłem się tylko po to, żeby wziąć następny łyczek wody albo roztwór elektrolitowy.

środa, 15 października 2014

Skąd ta pewność, że będzie dobrze?

Dopiero kiedy przyszło nam ograniczyć swoje potrzeby, zdałem sobie sprawę z tego, jak dobrze mi się powodzi.

To może wydać się paradoksalne. Każdy przecież wie, co znaczy „krótka kołdra” i to nie kojarzy się z niczym dobrym. Człowiek tyra i tyra i zawsze coś lub ktoś mu przyjdzie i zabierze. A tu jest inaczej. To nie okoliczności zmusiły mnie do kombinowania, rezygnowania z wydatków i skromnego zarządzania pieniędzmi. Zmusiła mnie do tego… moja własna decyzja o oszczędzaniu. Myślałem już kilka razy, czy tego nie przerwać, ale przecież… czy tego chcieliśmy z A.? Czy warto rezygnować z planu oszczędzania w obliczu straty potencjalnych zysków i kilku formalnych przeszkód?